Wpisy

Szpinak to zdecydowanie moje ulubione warzywo. Mogę go jeść w każdej postaci i jeśli jest dobrze doprawiony, to zawsze mi smakuje. Tym razem wystąpił na pizzy.
Polecam!
Składniki:
Na ciasto:
600 g mąki pszennej
ok. 250-300 ml wody
2 łyżeczki drożdży instant
5 łyżek oliwy z oliwek
Wszystkie składniki wymieszać i starannie zagnieść ciasto (przez około 5 minut). Powinno mieć konsystencję miękkiej plasteliny. Odstawić do wyrośnięcia na około godzinę lub dłużej, do podwojenia objętości.
Na sos:
1 puszka pomidorów
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka oregano
1 łyżeczka bazylii
1 łyżeczka octu balsamicznego
sól
pieprz
Pomidory położyć na sitku i dokładnie odcisnąć z soku. Czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę, razem z przyprawami dodać do pomidorów, zmiksować na gładką masę. Nie gotować!
Na wierzch pizzy:
400 g mrożonego szpinaku (lub 2 pęczki świeżego)
2 ząbki czosnku
gałka muszkatołowa
sól
pieprz
łyżka oliwy z oliwek
kostka sera feta
300 g sera zółtego (u mnie gouda)
Sposób przygotowania:
Piekarnik rozgrzać do 250ºC razem z największą "piekarnikową" blaszką do pieczenia.
Szpinak podsmażyć na łyżce oliwy z oliwek, doprawić do smaku czosnkiem, gałką, pieprzem i solą.
Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 części. Każdą rozciągnąć na cienki okrągły placek. Ułożyć na papierze do pieczenia. Posmarować sosem, posypać startym serem żółtym, ułożyć dodatki.
Gotową pizzę zsunąć delikatnie, razem z papierem na nagrzaną blachę piekarnika i piec przez ok. 7-9 minut, do zezłocenia brzegów. Podawać gorącą z sosem czosnkowym.
Smacznego!

Jeśli lubicie łososia i orientalne smaki z pewnością zachwycicie się tą prostą przekąską. Tylko kilka dodatków, a ze zwykłej ryby powstaje przepyszne danie idealne na kolację we dwoje. Nie musicie się obawiać smaku surowizny, ocet sprawia, że łosoś zostaje "ugotowany".
Polecam!
Składniki:
300 g świeżego łososia
60 ml octu ryżowego
60 ml sosu sojowego
3 cm kawałek świeżego imbiru
1 łyżka oleju sezamowego
pęczek cebulki dymki
Sposób przygotowania:
Łososia pokroić na bardzo cienkie kawałki i ułożyć na półmisku. Polecam użyć do tego ostrego noża, znacznie ułatwia sprawę ;). Imbir obrać i zetrzeć do miseczki. Dodać ocet, sos sojowy i olej sezamowy wymieszać. Sosem polać łososia, odstawić na ok. 30 minut. Przed podaniem posypać posiekaną dymką. Świetnie smakuje ze świeżą, chrupiącą bagietką.
Smacznego!
Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson.

Sezon na rabarbar w pełni, więc grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Zapraszam więc na doskonałe ciasto ucierane z dużą ilością rabarbaru i pyszną cynamonową kruszonką.
Ciasto jest pyszne! Tak pyszne, że piekę je już trzeci raz z rzędu. Jeśli macie w domu wielu amatorów słodkości, radzę od razu przygotować podwójną porcję. Na pewno się nie zmarnuje ;).
Polecam!
Składniki:
500 g rabarbaru pociętego na niewielkie kawałki
170 g masła
1 szklanka cukru
3 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
pół łyżeczki soli
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 i 1/2 szklanki mąki
2 łyżki brązowego cukru
Na kruszonkę:
115 g masła roztopionego
3/4 szklanki jasno brązowego cukru
szczypta soli
1 i 1/4 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki cynamonu
Sposób przygotowania:
Przygotować kruszonkę. Wszystkie składniki wymieszać widelcem. Wstawić do lodówki na czas przygotowania ciasta.
Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodawać po jednym jajku nie przerywając ucierania. Wlać ekstrakt waniliowy i ponownie zmiksować. 1 i 1/4 szklanki mąki wymieszać z solą i proszkiem do pieczenia. Przesiać. delikatnie wmieszać do masy maślano-jajecznej.
Rabarbar wymieszać w miseczce z 1/4 szklanki mąki i 2 łyżkami brązowego cukru.
Kwadratową formę o boku 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć ciasto, wyrównać, równomiernie rozłożyć rabarbar i posypać kruszonką. Piec przez ok. 60 minut w piekarniku nagrzanym do 180ºC. U mnie ciasto piekło się ok. 10 minut dłużej, najlepiej pod koniec sprawdzić środek patyczkiem.
Smacznego!
Przepis Marthy Stewart znaleziony u Doroty z moimi małymi modyfikacjami.

Wracałam z pracy. Byłam potwornie głodna, ale musiałam iść jeszcze z dzieciakami na zebranie przyszłorocznych pierwszaków. Po drodze była budka z warzywami, a w niej pyszna, młodziutka botwinka z mnóstwem małych, słodkich buraczków. Nie mogłam się powstrzymać i po prostu musiałam ją kupić. A późnym wieczorem, kiedy dzieci już dawno spały, ja stałam w kuchni i gotowałam zupę. Pyszną, lekką zupę idealną na cieplejsze dni.
Polecam!
Składniki:
1 pęczek botwinki wraz z buraczkami
1,5 l wody
1 marchewka
1 pietruszka
1/2 małego selera
1 cebula
1 ząbek czosnku
1/2 małego pora
4 skrzydełka z kurczaka (można pominąć jeśli chcemy zupę w wersji wegetariańskiej)
1 liść laurowy
2 kulki ziela angielskiego
sok z cytryny
sól
pieprz
pęczek koperku do dekoracji
Sposób przygotowania:
Marchew, pora, pietruszkę i seler umyć, obrać, zalać zimną wodą. Dodać skrzydełka z kurczaka, ziele angielskie, czosnek i liść laurowy. Gotować przez około 30-40 minut na wolnym ogniu. Warzywa i mięso wyłowić z wywaru.
Botwinkę umyć, buraczki obrać, całość drobno posiekać. Wrzucić do bulionu i gotować do miękkości (ok. 20 minut). Doprawić do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Podawać ze śmietaną i posiekanym koperkiem.
Smacznego!

Szybki "oszukany" sernik na zimno, a właściwie torcik jogurtowy z galaretką idealny na upały. Najprostszy z możliwych. Wystarczy tylko wymieszać składniki i wylać do tortownicy. Na dodatek, jeśli użyjecie gotowych biszkoptów, nie będziecie musieli nawet piec.
Polecam!
Składniki (na tortownicę o średnicy 20 cm):
2 galaretki o dowolnym smaku
400 ml jogurtu naturalnego
1 paczka okrągłych biszkoptów
lub biszkopt pieczony:
2 jajka
3 łyżki cukru
3 łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
Sposób przygotowania:
Każdą z galaretek rozpuścić w szklance wody. Ostudzić do temperatury pokojowej.
Przygotować biszkopt. Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec dodawać stopniowo cukier i nadal ubijać. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Na końcu dodać wymieszane i przesiane, oba rodzaje mąki, delikatnie wymieszać. Przelać do tortownicy o średnicy 20 cm i piec przez ok. 15 min. w piekarniku nagrzanym do 180°C. Gotowy biszkopt ostudzić.
W wersji leniwej: wyjąć biszkopty z paczki i wyłożyć nimi dno tortownicy, wyłożonej papierem do pieczenia.
Jedną z galaretek wymieszać z jogurtem, wstawić do lodówki i kiedy zacznie tężeć, wylać na biszkoptowy spód. Wstawić do lodówki do całkowitego zastygnięcia. Na schłodzony deser wylać drugą, tężejącą galaretkę. Ponownie wstawić do lodówki do stężenia.
Smacznego!


O deserze panna cotta już kiedyś pisałam, więc nie będę się powtarzać. Tą wersję nieco odchudziłam, bo część śmietanki zastąpiłam mlekiem i zmniejszyłam ilość cukru. Smak pozostał prawie ten sam, ale kalorii jakby nieco mniej ;). Nie zmienia to faktu, że deser do dietetycznych nie należy, ale jest tak pyszny, że raz na jakiś czas można sobie na niego pozwolić.
Polecam!
Składniki:
500 ml śmietany kremówki
250 ml mleka
3 łyżki cukru
1 łyżka żelatyny
1 laska wanilii
300 g malin (mogą być mrożone) + cukier do smaku
Sposób przygotowania:
Mleko i śmietankę wlać do garnka, wsypać cukier. Wanilię przeciąć wzdłuż, wyskrobać nasionka i razem z pustą laską dodać do mleka. Całość mocno podgrzać, aż do rozpuszczenia cukru, ale nie dopuścić do zagotowania. Wyjąć laskę wanilii, wsypać żelatynę i mieszać aż do jej dokładnego rozpuszczenia. Schłodzić do temperatury pokojowej, przelać do kokilek lub foremek, wstawić do lodówki na min. 4 godziny.
Przygotować sos. Maliny włożyć do garnka o grubym dnie i gotować przez ok. 20 minut, mieszając od czasu do czasu. Przetrzeć przez sito, tak aby pozbyć się wszystkich pestek, ewentualnie dosłodzić do smaku. Schłodzić.
Zastygnięty deser wyjąć z foremek (można ułatwić sobie zadanie wstawiając go w foremce na klika sekund do gorącej wody) i udekorować sosem.
Smacznego!


Nie miałam pomysłu na obiad. Przeszukałam lodówkę i znalazłam paczkę mrożonych warzyw na patelnię. Porcja była za mała na czteroosobową rodzinę, ale potrzeba jest matką wynalazków, wymyśliłam więc, że zrobię tartę. Wyszła pyszna. Krucha, sycąca i kolorowa.
Polecam!
Składniki na ciasto:
150 g zimnego masła
300 g mąki
1 łyżeczka soli
1 jajko
2 łyżki zimnej wody
Masło posiekać z pozostałymi składnikami, a następnie szybko zagnieść ciasto. Zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez min. 30 minut.
Składniki na nadzienie:
450 g mieszanki "warzywa na patelnię" (lub świeże warzywa, np: papryka, brokuły, ziemniaki)
2 jajka
4 łyżki śmietany 18%
0,5 szklanki mleka
1 łyżka mąki pszennej
50 g startego sera żółtego
zioła prowansalskie
sól
pieprz
Sposób przygotowania:
Schłodzone ciasto rozwałkować na grubość ok. 4 mm, wyłożyć formę do tarty o średnicy 30 cm. Ciasto przykryć papierem do pieczenia, obciążyć fasolą i podpiec przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180ºC. Następnie zdjąć papier z fasolą i dopiekać spód jeszcze przez 5 minut.
Warzywa podsmażyć na łyżce oliwy, przez kilka minut, na półtwardo. Składniki nadzienia dokładnie wymieszać. Na podpieczony spód wyłożyć warzywa, zalać nadzieniem. Wstawić do piekarnika i piec przez 30-40 minut, do lekkiego zezłocenia brzegów.
Smacznego!


Muszę się do czegoś przyznać. Zakochałam się w pewnym przystojnym francuzie...a właściwie w jego książce i przepisach, które się w niej znajdują. Mowa o Ericu Lanlard i tej książce. Chyba po raz pierwszy mam ochotę wypróbować wszystkie przepisy po kolei i jestem prawie pewna, że wszystko będzie mi smakować. Tak jak to ciasto.
Jeśli lubicie książki o pieczeniu tą pozycję koniecznie powinniście mieć w swojej biblioteczce.
P.S. Książkę kupiłam, a właściwie naciągnęłam męża na jej kupno ;) w jednym z sieciowych sklepów w Krakowie, za 1/3 ceny sugerowanej!
A wracając do ciasta. Według autora jest to czekoladowe sponge cake bez mąki (czyli "gąbkowe" ciasto). Według mnie, wyglądem, konsystencją i smakiem przypomina brownies. Dla mnie to jest brownies. Bardzo pyszne brownies, którego nie da się zjeść zbyt dużo, więc porcja, mimo, że wydaje się malutka, spokojnie wystarczy dla 8 osób.
Polecam!
Składniki:
125 g gorzkiej czekolady (min. 70% kakao)
125 g masła
85 g kakao w proszku (gorzkiego)
150 g brązowego cukru (jasnego)
1 łyżka ekstraktu waniliowego
3 jajka
Sposób przygotowania:
Nagrzać piekarnik do 170ºC. Tortownicę o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia.
Do dużej miski włożyć masło i połamaną na kawałki czekoladę, ustawić na garnku z gotującą wodą, tak aby miska nie dotykała wody. Rozpuścić, mieszając od czasu do czasu. Odstawić. W drugiej misce zmiksować jajka, kakao, cukier i ekstrakt waniliowy na puszystą masę. Masę jajeczną dodać do czekolady, wymieszać. Całość wylać do tortownicy i piec przez ok. 30 minut. Odstawić w formie, do ostygnięcia na 10 minut. Następnie wyjąć z tortownicy i zostawić do całkowitego ostygnięcia lub podawać na ciepło, udekorowane kleksem kwaśnej śmietany i listkami melisy.
Smacznego!

Kolejny przepis na karpatkę, trochę inną od poprzedniej. Jest nieco delikatniejsza w smaku, z bardziej kremową i mniej zbitą masą.
Zdecydowanie jest to ciasto dla miłośników maślanych kremów.
Przed podaniem warto ją schłodzić przez kilka godzin w lodówce, będzie się łatwiej kroić.
Składniki na ciasto:
125 g masła
1 szklanka wody
1 szklanka mąki pszennej
5 jajek
Sposób przygotowania:
Masło rozpuścić z wodą, doprowadzić do wrzenia. Dodać mąkę i mieszać łyżką do czasu aż ciasto utworzy gładką i lśniącą kulę. Odstawić do ostygnięcia. Następnie dodawać po jednym jajku i miksować aż do uzyskania jednolitego ciasta. Masę podzielić na 2 części, jedną z nich rozprowadzić na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec przez 30-40 minut w temp. 200°C, do czasu aż ciasto będzie apetycznie zezłocone i całkowicie suche. To samo powtórzyć z drugą częścią masy.
Składniki na krem:
0,5 l mleka
1 łyżka mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 budyń śmietankowy (proszek)
0,5-0,75 szklanki cukru (dałam 3/4 szklanki i ciasto było dla mnie nieco za słodkie, więc następnym razem dam mniej)
200 g miękkiego masła
Sposób przygotowania:
Mleko wlać do garnka, zostawiając pół szklanki. Dodać cukier, doprowadzić do wrzenia. Do gotującego się mleka wlać proszek budyniowy i obie mąki rozpuszczone w pozostałym mleku. Gotować, cały czas mieszając przez ok. 2 minuty. Gotowy budyń przykryć aby nie zrobił się kożuch, odstawić do ostygnięcia.
Masło utrzeć na puszystą masę, dodawać po łyżce zimnego budyniu aż do uzyskania gładkiego kremu. Gotowym kremem przełożyć ciasto.Udekorować cukrem pudrem.
Smacznego!

Jeśli lubicie klasyczne, polskie serniki pełne bakalii ten będzie najlepszym wyborem. Jest po prostu przepyszny! Wilgotny, puszysty i niezwykle aromatyczny. Aby osiągnął pełnię smaku należy go upiec dzień przed podaniem, ale uwierzcie, czekanie się opłaci.
Bardzo mocno polecam!
Składniki:
200 g miękkiego masła
4 jajka
250 g cukru (daję nieco mniej, bo nie lubię zbyt słodkich ciast)
1 kg twarogu dobrej jakości, zmielonego trzykrotnie
50 g kaszy manny
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 opakowanie cukru waniliowego lub 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
100 g rodzynek
3-4 łyżki skórki pomarańczowej
Polewa:
100 g gorzkiej czekolady wysokiej jakości
60 g masła
Sposób przygotowania:
Masło utrzeć z cukrem i żółtkami na puszystą masę. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia oraz kaszę mannę, wymieszać. Cały czas miksując dodawać po łyżce twarogu. Wmieszać bakalie. Na końcu ubić pianę z białek i delikatnie, łyżką wymieszać ją z masą serową. Całość przełożyć do tortownicy (o średnicy 24 cm lub nieco większej jeśli nie chcecie bardzo wysokiego sernika) wyłożonej papierem do pieczenia (sernik mocno rośnie, więc boki tortownicy powinny być wyłożone papierem powyżej brzegu tortownicy, aby ciasto wam nie wypłynęło). Piec w temperaturze 175°C przez 60-70 minut. Środek sernika powinien być ścięty, ale może się jeszcze nieco trząść. Pozostawić w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach do całkowitego wystudzenia. Schłodzić w lodówce przez noc.
Przygotować polewę. Masło rozpuścić w rondelku, zdjąć z ognia, dodać posiekaną drobno czekoladę i mieszać do rozpuszczenia. Polewę rozprowadzić na serniku i wyrównać.
Smacznego!
Przepis pochodzi z książki "Moje wypieki" Doroty Świątkowskiej.